Przejdź do treści

Profesjonale warszawskie zakłady pogrzebowe

Śmierć przyszła zupełnie niespodziewanie, choć powinnam była się jej spodziewać. Wczoraj zmarła moja kochana mama. Wiadomość o jej śmierci spadła na mnie jak grom z jasnego nieba – akurat byłam na wczasach z rodziną. Mama od wielu lat cierpiała na niewydolność nerek, a ostatnio było z nią tylko gorzej. Ojciec totalnie się załamał, dlatego na mnie spoczywa obowiązek załatwienia wszystkich pogrzebowych spraw.

Wzrost popularności kremacji w Warszawie

tanie kremacje zwłok w warszawieWzięłam od narzeczonego namiary na najlepszy zakład pogrzebowy w Warszawie. Mama zawsze mówiła, że chce zostać po śmierci skremowana, a jej prochy mają być rozrzucone na działce. Nie wiem jednak, czy jest to legalne, bo wydaje mi się, że raczej obligatoryjny jest pochówek w miejscu przeznaczonym do tego, czyli na cmentarzu. Wejdę teraz w wyszukiwarkę internetową i poczytam na temat zakładów pogrzebowych w Warszawie. Jak się okazuje, tanie kremacje zwłok w Warszawie oferują prawie wszystkie zakłady pogrzebowe. Kremacje stały się bardzo popularne, bo są dużo tańsze od tradycyjnej formy pochówku. Znalazłam bardzo korzystną ofertę – tylko dwieście złotych za kremację zwłok. Nie będę się dłużej zastanawiać, tylko od razu zadzwonię pod wskazany numer telefonu. Rozmawiałam z właścicielem zakładu i umówiłam się na podpisanie umowy na najbliższy czwartek. Muszę przygotować zaliczkę w wysokości czterystu złotych. Resztę kwoty, czyli trzy tysiące złotych uiszczę już po pogrzebie. Właściciel zakładu powiedział mi, że pochówek odbędzie się zgodnie z zasadami religii chrześcijańskiej, bo prochy muszą zostać pochowane na cmentarzu. Nie ma możliwości pochowania ich w jakimkolwiek innym miejscu, bo byłoby to zbezczeszczenie. Zamówiłam dla mamy piękną, ceramiczną urnę w białym kolorze i ekologiczną, tekturową trumnę z niewielkimi ozdobnikami w postaci kwiatów.

Jeszcze nie dotarła do mnie ta informacja, że mama nie żyje. Nie oswoiłam się z tym, nawet nie odczuwam smutku. Mam wrażenie, że otacza mnie oniryczna rzeczywistość, przypominająca sen. Zapewne za kilka dni doznam szoku, że mamy nie ma, bo zderzę się z suchymi faktami, z pogrzebem. Mam nadzieję, że zakład pogrzebowy spisze się na medal – właściciel tak mi przynajmniej obiecał, że zajmie się wszelkimi formalnościami. Trochę brak mi na to sił.